Zleceniodawca anulował jeden z pięciu przewozów zleconych przewoźnikowi. Kto za to zapłaci?

31.05.2022

Przewoźnik musi dysponować nie tylko dobrymi kierowcami, ale także planerami i strategami. Każda firma transportowa powinna dążyć do optymalnego wykorzystania taboru i czasu pracy swoich pracowników. Optymalne jest takie planowanie tras, aby kolejny przewóz zaczynał się w miejscu zakończenia poprzedniego. Niestety nie zawsze jest to możliwe, czasami na drodze pojawia się przeszkoda, np. niesłowny zleceniodawca.

Jeden z naszych klientów ustalił ze spedycją pięć krótkich transportów „w tę i z powrotem” za łączną kwotę 2750 EUR. Na czwartym załadunki okazało się, że zleceniodawca “przeliczył się” z ilością towaru Przy załadunku czwartego transportu okazało się, że miał to być jednak ostatni załadunek, bo zleceniodawca „przeliczył się” z ilością towaru i nie ma potrzeby, na piąty załadunek. Przewoźnik niestety poniósł negatywne skutki tej sytuacji. Po pierwsze zleceniodawca chciał obniżyć mu fracht, a ponadto, po planowanym piątym rozładunku kierowca miał umówiony import praktycznie do swojej siedziby. Przy braku piątego przewozu, auto skończyłoby pracę szybciej.

Czy przewoźnik może liczyć na roszczenie?

Skoro zlecenie dla przewoźnika opiewało z góry na pięć przewozów za umówioną łączną stawkę, to nieprzekazanie towarów do piątego przewozu uznać należy za nienależyte wykonanie zobowiązania przez zleceniodawcę. Zlecenie dla przewoźnika było podzielne (składało się z pięciu odrębnych przewozów) zatem niemożność wykonania dotyczyła tylko części – 1 z 5 przewozów objętych zleceniem. Pomimo że rozmawiamy o przewozach, to rozwiązania omawianej sytuacji nie znajdziemy w prawie przewozowym. Mamy tu do czynienia z niewykonaniem zobowiązania, którego skutki opisane zostały w art. 493 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że:

„§ 1. Jeżeli jedno ze świadczeń wzajemnych stało się niemożliwe wskutek okoliczności, za które ponosi odpowiedzialność strona zobowiązana, druga strona może, według swego wyboru, albo żądać naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania, albo od umowy odstąpić.
2. W razie częściowej niemożliwości świadczenia jednej ze stron druga strona może od umowy odstąpić, jeżeli wykonanie częściowe nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez tę stronę cel umowy, wiadomy stronie, której świadczenie stało się częściowo niemożliwe.”
Niemożliwa do wykonania była tylko część zobowiązania, więc w tym przypadku przewoźnik nie mógł odstąpić od umowy. Może on natomiast domagać się od zleceniodawcy naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania.

Szkodą przewoźnika jest to, że zleceniodawca nie zapłaci mu części frachtu odpowiadającej należności za ostatni z pięciu przewozów. Jednocześnie trzeba wziąć pod uwagę, że w zaistniałej sytuacji nie poniósł pewnych kosztów, np. paliwa. To, co przewoźnik zaoszczędził przez to, że nie wykonał tego przewozu, należy zatem odjąć od frachtu, który powinien otrzymać. Jeżeli zatem za piąty kurs proporcjonalnie przewoźnik otrzymałby 2750/5=550 Euro, a na paliwie, czy ewentualnie pracy kierowcy zaoszczędził np. 150 Euro, to może domagać się od zleceniodawcy kwoty 400 Euro.
Co natomiast z kolejnym zleceniem, którego wykonanie zostało przewoźnikowi utrudnione? Tutaj należy uwzględnić dodatkowy koszt, który poniósł przewoźnik z tytułu anulowania części zlecenia przez nadawcę. Należy ustalić, czy istnieje bezpośredni związek pomiędzy anulowaniem zlecenia, a dodatkowymi kosztem przewoźnika, oraz czy przewoźnik mógł zrobić coś, aby ten koszt zminimalizować. Podstawą dochodzenia jest sprawdzenie, czy przewoźnik rzeczywiście zawarł umowę na kolejne zlecenie, a jedynej przeszkody w jego wykonaniu doznał właśnie od poprzedniego zleceniodawcy.

-->>  Kara umowna i wydłużenie terminu płatności nałożone jednocześnie na przewoźnika?