
Nawet nieskazitelna reputacja i uczciwość mogą nie wystarczyć, gdy po drugiej stronie transakcji znajdzie się oszust. Doświadczył tego nasz klient, który otrzymał pismo z żądaniem zapłaty 200 000 EUR za rzekome naruszenie zakazu konkurencji. Dlaczego? Bo wykonał transport nabyty legalnie na giełdzie, a ładunek okazał się być zgłoszony przez klienta jego zleceniodawcy.

Radca prawny w TC Kancelaria Prawna
Specjalizuje się w kompleksowej obsłudze podmiotów gospodarczych branży transportowej. Jego główną domeną jest dochodzenie należności w postępowaniach sądowych. Jako ekspert od prawa transportowego na co dzień opiniuje warunki umów i zlecenia transportowe, a także doradza w sprawach związanych z nakładaniem i egzekwowaniem kar umownych za nienależyte wykonanie przewozu.
Absolwent prawa na Uniwersytecie Wrocławskim oraz ekonomii na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Ukończył aplikacje radcowska przy Okręgowej Izbie Radców prawnych we Wrocławiu zakończonej pozytywnym wynikiem egzaminu radcowskiego i uzyskaniem uprawnień do wykonywania zawodu radcy prawnego.
Polski przewoźnik realizował regularne przewozy międzynarodowe. Jedno ze zleceń przyjął z giełdy transportowej, a transakcja nie wzbudziła jego podejrzeń. Dopiero później okazało się, że zleceniodawca zarzuca mu naruszenie zakazu konkurencji i żąda zapłaty 200 tys. euro kary umownej.
– Jak zobaczyłem kwotę, to autentycznie zrobiło mi się słabo. Przecież nikt nie płaci 200 tysięcy euro za zwykły transport! – przewoźnik nie krył irytacji.
Zdaniem zleceniodawcy przyjęcie zlecenia oznaczało, że przewoźnik świadczył usługę bezpośrednio dla jego klienta i w ten sposób naruszył zakaz konkurencji zapisany w umowie.
Nasz klient był innego zdania – transport zdobył z ogólnodostępnej giełdy, więc trudno mówić o podstępnym pozyskaniu klienta i działaniu na niekorzyść partnera biznesowego. O polubownym porozumieniu nie było mowy, więc spór znalazł swój finał w sądzie.
Pierwszym krokiem była analiza dokumentów i klauzul w umowie. Sprawdziliśmy, czy kara w ogóle mogła zostać skutecznie naliczona i czy zapis o zakazie konkurencji był zgodny z prawem.
W dalszych działaniach:
Sąd przyznał rację naszemu klientowi, uznał karę za bezskuteczną i oddalił roszczenie w całości. Dodatkowo zasądzono zwrot kosztów procesu na rzecz przewoźnika.
– Ta sytuacja pokazuje, że zapis w umowie to nie wszystko – musi być skonstruowany zgodnie z prawem, a nie tylko „groźnie wyglądać” na papierze – mówi prowadzący sprawę Paweł Łazarewicz.
Dzięki precyzyjnej analizie i solidnym argumentom, nasz klient uniknął wysokiej kary, odzyskał spokój i mógł dalej prowadzić działalność bez ryzyka utraty płynności.
Takie sytuacje zdarzają się w branży częściej, niż powinny. Dlatego warto pamiętać: jeśli coś wygląda absurdalnie, to bardzo możliwe, że rzeczywiście takie jest, dlatego warto dochodzić swoich praw przy wsparciu doświadczonych prawników.
Od lat pomagamy firmom transportowym i spedycją w sporach z kontrahentami. U nas wszystko załatwisz wygodnie online - koniec z telefonami i mailami. Sprawy Twojej firmy prowadzisz online - w Aplikacji Kancelarii.
Zlecaj sprawy przez
Aplikację kancelarii

Skup się na tym, co najważniejsze - kwestie prawne zostaw nam.
Koniec z telefonami i mailami. Sprawy Twojej firmy prowadzisz online - w Aplikacji Kancelarii.
Odzyskuj pieniądze, zlecaj porady, sprawdzaj szczegóły i pisz wiadomości na czacie.