

Radca prawny w spółce TC Kancelaria Prawna.
Od ponad 15 lat pracuje przy obsłudze prawnej dużych spółek spedycyjnych – liderów branży TSL w Polsce i na świecie, doradzając przy zawieraniu korzystnych i bezpiecznych umów jak i wspierając w sporach i problemach nieuniknionych przy prowadzeniu biznesu na duża skalę.
Wypadki zdarzają się nawet najlepszym kierowcom. Ale w transporcie często to nie stłuczka jest największym problemem – tylko późniejsze rozliczenia z ubezpieczycielem. Gdy ciężarówka jest w leasingu, każdy błąd w wycenie szkody może oznaczać dziesiątki tysięcy realnych strat, mimo że kierowca nie zawinił w niczym.
Dokładnie w takiej sytuacji znalazła się firma transportowa, która trafiła do naszej kancelarii. Szkoda w pojeździe po poważnym zdarzeniu drogowym została zakwalifikowana jako szkoda całkowita. Ubezpieczyciel sprawcy oszacował wartość pozostałości pojazdu na 75 000 zł i o tę kwotę zmniejszył wypłatę odszkodowania.
Problem? Na rynku nikt nie chciał zapłacić nawet zbliżonej ceny za wrak pojazdu. Realne, możliwe do uzyskania oferty oscylowały w okolicach 30 000 zł. Różnica – 45 000 zł – miała zostać po stronie naszego Klienta.
Jak powiedział nam właściciel firmy:
„Wypadek to w transporcie ryzyko wpisane w pracę. Ale nie spodziewałem się, że największy problem nie będzie na drodze, tylko na biurku u likwidatora szkód.” Klient, przed podjęciem działań
Pytanie było proste, choć miało ogromne konsekwencje:
Czy ubezpieczyciel może pomniejszyć odszkodowanie o wartość wraku, której nikt realnie nie zapłaci?
Branżowa praktyka jest jasna – nie może.
Wartość pozostałości musi wynikać z realnych transakcji, a nie z tabel, algorytmów czy wewnętrznych estymacji. Tymczasem:
To oznaczało jedno: odszkodowanie zostało zaniżone kosztem poszkodowanego.
Po przejęciu sprawy:
Najpierw przeanalizowaliśmy całą dokumentację szkody – decyzję ubezpieczyciela, raport rzeczoznawcy, korespondencję z leasingiem i oferty sprzedaży pozostałości. Następnie przygotowaliśmy stanowisko prawne, w którym jasno pokazaliśmy, że wycena wraku musi opierać się na faktycznie możliwej do uzyskania cenie sprzedaży, a nie na oczekiwaniach likwidatora.
Odwołaliśmy się do przepisów i orzecznictwa, a także wskazaliśmy, że obecna wycena prowadzi do tzw. szkody wtórnej – czyli do nieuzasadnionego zubożenia poszkodowanego.
Rozpoczęliśmy negocjacje. Po kilku tygodniach intensywnej wymiany pism ubezpieczyciel zmienił stanowisko.
Jak powiedział jeden z naszych prawników, który prowadził sprawę:
„Różnica między teorią i praktyką jest prosta: albo ktoś naprawdę zapłaci 75 tysięcy za wrak – albo ta kwota musi zostać zweryfikowana. Tu nie było żadnych wątpliwości.” – Radca prawny prowadzący sprawę Maurycy Kieruj
Ubezpieczyciel skorygował wycenę i przyjął realną wartość pozostałości 30 000 zł. Klient otrzymał dopłatę 45 000 zł, dzięki czemu szkoda mogła zostać rozliczona bez strat finansowych, a leasing zamknięty w normalnym trybie.
„Finalnie wyszliśmy z tego bez straty. Szczerze – samodzielnie nie mielibyśmy na to szans.” – Klient po rozstrzygnięciu
To jedna z najczęstszych pułapek w rozliczaniu szkód całkowitych – szczególnie w firmach transportowych pracujących na leasingach. Wysoka, „teoretyczna” wartość wraku może w pozycji tabelki wyglądać dobrze – ale w praktyce oznacza realną stratę.
Dlatego najważniejsze jest:
Bo w wielu przypadkach – tak jak tutaj – właściwe działania potrafią zmienić wynik o dziesiątki tysięcy złotych.
Od lat pomagamy firmom transportowym i spedycją w sporach z kontrahentami. U nas wszystko załatwisz wygodnie online - koniec z telefonami i mailami. Sprawy Twojej firmy prowadzisz online - w Aplikacji Kancelarii.
Zlecaj sprawy przez
Aplikację kancelarii

Skup się na tym, co najważniejsze - kwestie prawne zostaw nam.
Koniec z telefonami i mailami. Sprawy Twojej firmy prowadzisz online - w Aplikacji Kancelarii.
Odzyskuj pieniądze, zlecaj porady, sprawdzaj szczegóły i pisz wiadomości na czacie.